Przywiązując nas do drzewa w prostocie każdego dnia.

Dzisiaj jeden z styczniowych wieczorów.
Aniele, minęło troszkę czasu od momentu,
gdy nie zasypiamy w swoich ramionach.
Tęsknie za Tobą.
Życie przyziemne sprawia, że umieram.
Pewnie, doskonale pamiętasz?
Intrygujący zapach perfum,
który pobudzał każdą niewinną część ciała.
Nas – takich zapatrzonych w siebie.
W prostocie każdego dnia-
otulonych codzienną nagością ciał.
Pobudzał nas, każdy zwyczajny,
przelotny dotyk opuszkami palców.
I te wszystkie dni,
kiedy w naszych sercach dryfowała nuta szczerości, bliskości i miłości.
Dzisiaj uderzyliśmy w górę lodową.
Najdroższy, przepraszam…
Przepraszam, że nie potrafimy już żyć prostotą, każdego dnia.
Twoja A.

Teraźniejszość wciąż popełnia te same błędy razem z przeszłością.

Nieważne, jak silną osobą jesteśmy
W końcu minie dzień, miesiąc, rok
Znowu zacznie brakować.
Brakować tej cholernej osoby.
I nieważne ile czasu upłynie.
To jest nieważne.
Płaczesz.
Tęsknisz.
Wciąż tak samo, jak wtedy.
Jak w dniu, gdy ostatni raz widzieliście się, wtuleni.
Wiedzieliście, że to ostatni raz.
Ostatni raz.
Los dzieli Was.
I wcale nie wie jaki ma plan.