Kim są dla mnie oni.

Zawsze lubiłam przebywać w tym domu.

Był taki pełen radości, które wnosiła tam ich maleńka wnuczka.

Miłości , bo przeżyli z sobą już 41 lat i jeszcze mówią do siebie „Kochanie”.

Entuzjazmu, który przelewali, gdy tylko ich odwiedzałam.

Starszy człowiek, którego uśmiech zawsze rozweselał od ucha do ucha.

I ta magia spojrzeń między nimi.

To fascynujące, jak wiele czasu trzeba, żeby taka miłość przetrwała tyle lat.

Dzisiaj…

Wchodzę do domu…

Coś się zmieniło…

Starszy pan nie jest już taki uśmiechnięty…

A kobieta z łzami w oczach patrzy na niego…

Przecież każdy z nas chciałby właśnie takiego…

Kogoś kto, gdy zachoruje będzie wspierał.

Martwił się o drugą osobę.

Kogoś , kto jak umrę będzie płakał…

 

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.