Kiedyś ktoś bliski, bliski on …

Dotykając aksamitnych włosów blond,
rozprzestrzeniał się po całym pokoju jedyny w swoim rodzaju zapach perfum.
Pieszcząc delikatnie jego ciepłą , szorstką dłoń
Spoglądając w jego błękitne oczy, które od zawsze przypominały mi niebo w dzień bez zachmurzenia.
Jego cera delikatna, jak każdy płatek śniegu , który spada prosto na ziemię.
Jego ciało oplecione jej ciałem.
Zawsze charakteryzował się czarującym uśmiechem i swoimi rumieńcami , gdy tylko spoglądał w jej stronę.
Wiesz to była miłość.
Najszersza miłość
Dla tej dziewczyny
Chłopak ten,  był lekiem na każdym ból zakaźny.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.